Olga Arefiewa. W pamieci stworzen bez siersci
Jak stworzyc wlasny swiat? Wiele jest dzisiaj przeszkod, ktore tworcy, artyscie utrudniaja przemawianie w swoim imieniu. Powszechna staje sie atrofia inwencji, ktora pozera koniunkturalnosc i, niestety nagminny, konformizm. Nie mozna tego powiedziec o wszystkich. Do tych nielicznych nalezy Olga Arefiewa.
Przy charakterystyce tego, co robi Olga, trzeba byc ostroznym. Piesn autorska - zgoda. W Rosji ten gatunek ma ogromne tradycje. Tacy jej przedstawiciele jak Bulat Okudzawa i Wladimir Wysocki to postacie dobrze w Polsce znane. Trwa u nas odkrywanie na nowo, glownie za sprawa Oleny Leonenko, klasyka piesni autorskiej - Aleksandra Wertynskiego. Warto zwrocic uwage, ze wsrod motywow w tekstach rosyjskich bardow pojawiaja sie czesto polskie tropy. Tak jest w przypadku Wertynskiego, tak jest w przypadku Okudzawy. Tak rowniez jest u Olgi Arefiewej, ktora, bedac pod wrazeniem tworczosci Anny Swirszczynskiej, napisala muzyke do dwoch jej wierszy w przekladzie A. Bazylewskiego.
Jednak najbardziej charakterystyczna jest wlasna tworczosc artystki, a w niej znajduja sie nie tylko wiersze i piesni, ale i recenzje oraz eseje (np. piekny artykul o znakomitym, znanym dobrze i u nas teatrze "Derevo"). Tu warto sie zatrzymac. Z tych tekstow wylania sie swiat Olgi Arafiewej. Josif Brodski powiedzial kiedys o Marinie Cwietajewej, ze jest ona najwiekszym filozofem wsrod poetow. Filozofem wsrod poetow jest takze Arefiewa. Napisane przez Olge slowa sklaniaja tez do myslenia, kieruja nas w strone antropozofii i antropologii. Nie zdziwmy sie, ze po wysluchaniu tych wierszy spiewanych bedziemy usilnie pytac: kim jestesmy, skad przybywamy. Zgodnie z prawami przyrody a nie ideologii. Biologia, doznawanie wrazen, mapa ludzkiego ciala nie dystansuja nas od swiata natury, lecz odwrotnie, lacza z nim czlowieka. Jak w songu Noc-pulapka, gdzie czlowiek stapia sie z "ziemia", nie chce juz powracac do ludzkiej postaci, a zrodlem jego szczescia jest doskonala zgodnosc z ta rzeczywistoscia, wobec ktorej wypada mu dzisiaj czesto miec wyrzuty sumienia.
Artystka ma swoje ulubione zwierzeta. Sa elementem swiata wyobrazni, zywej basni, snu. Wydaja odglosy. Taki obraz kojarzy sie pozornie z ciemnym klimatem czarow, zaklec (dark folk). Nie zapominajmy jednak, ze jestesmy w teatrze. Rekwizyty, slowa i dzwieki sa po to, aby nierealna przestrzen poruszyla w naszych umyslach i sercach jakies struny, ktore tylko dlatego nie graja, ze nikt ich jeszcze do tej pory nie dotykal. Odwoluje sie do pojecia czlowieka, jako istoty plemiennej, ktora w radosnym tancu (taniec - rzecz Oldze nie obca), kolysana powiewami wiecznego lata, bez wiekszych trosk korzystala z dobroci Boga w ogrodzie Eden. Koniec idylli, skazanie na tulaczke i smierc. Piesn Adam przemawia do nas ostrzezeniem, ze jestesmy caly czas pod okiem Opatrznosci.
Czym jest wiara, religia dla Olgi Arefiewej? Ona sama powiada, ze artysta jest zanurzony z natury w transcendencji. Jego dzialanie jest wiec rodzajem praktyki duchowej. Oprocz tego pozostaje zakorzenienie w tradycji, w obrzedzie. Jest to dla Olgi tradycja kosciola wschodniego, ktorej ona nie tylko nie kontestuje, lecz chetnie powoluje sie na nia. Brala udzial w przegladach nowej piesni prawoslawnej, co zreszta wzbudzilo krytyke konserwatystow kojarzacych artystke z subkulturami mlodziezowymi. W pewnym sensie sama sobie byla winna. Swego czasu zwrocila sie w kierunku, ktory w Rosji praktycznie nie funkcjonowal: zaczela wykonywac reggae z pobudek czysto muzycznych. Pisala utwory, w ktorych znalazly sie rastafarianskie motywy, a bog zwolennikow Boba Marleya - Jah, czesto tam wystepowal. Ani sie nie spostrzegla, jak zaczela funkcjonowac zbitka pojeciowa, jakoby Arefiewa jest specjalistka od rasta. Nieporozumienie polegalo na tym, ze Olga robila to z przymruzeniem oka, z dystansem, wrecz z ironia. Ktos sie kiedys na tym poznal i powiedzial, ze to nie bylo prawdziwe reggae. Oczywiscie, ze nie. Teksty byly za dobre... I ta ironia...
Rzecz w tym, ze niczego, co funkcjonuje w kulturze masowej, Olga Arefiewa nie przyjmuje "z dobrodziejstwem inwentarza" i jako celu samego w sobie. Srodki moga byc najrozmaitsze. Tak wlasnie rodzi sie swoisty "arafiewowski", indywidualny styl, ktory wyraza sie m.in. w ciaglym operowaniu nowymi pomyslami, przechodzeniu przez rozmaite stadia artystycznego rozwoju, zaskakiwaniu sluchacza i widza. Przy czym Olga nigdy nie porzuca tego, co robila wczesniej. Rozne projekty funkcjonuja rownolegle, stale wzbogacaja dorobek artystki. Moze to byc program ze zelektryfikowana grupa "Kowczeg". Moze to byc projekt akustyczny. Moze to byc "Chanson Kowczeg" - pomysl na prezentacje piesni ludowych, romansow, ballad, tradycyjnych kantow weselnych i pogrzebowych (tu przypomina sie weselno- pogrzebowa orkiestra Gorana Bregovicia, ktorego "Tabakiere" Arefiewa wykonuje i ma w planach nawiazanie z nim wspolpracy). Innym przykladem jest "Royal Kowczeg", w zasadzie teatr jednego aktora, gdzie kazda piesn odzwierciedla za pomoca kostiumow, rekwizytow, intermediow tanecznych inna kobieca postac. Tu Oldze towarzysza tylko dwa instrumenty: fortepian (Siergiej Perminov) i wiolonczela (Piotr Akimov).
Glos Olgi Arefiewej jest jedyny w swoim rodzaju. Pozwala jej na nadzwyczajna ekspresje, dykcyjna wyrazistosc. Widac to w metrycznie rozdrobnionych tekstach. W wolnych piesniach glos Olgi nabiera spiewnosci, rozwija sie od przedzialow ciemnych, altowych az do sopranowej koloratury. Przesycony jest niezwykla emocjonalnoscia. Spiew atawistyczny. Ale jest w nim miejsce takze dla klasyki. W swoim doswiadczeniu artystka siegnela nawet do arii Bacha (z Pasji wg sw. Mateusza) i Pergolesiego (Stabat Mater) oraz dawnych angielskich madrygalow (Dowland, Morley).
Charakterystyczne sa kompozycje Arefiewej. Olga z jednego akordu potrafi zrobic "perle". W melodyce swoich piesni stosuje czesto, skierowany w dol, interwal kwinty, ktory pelni okreslona funkcje w ekspresji. Za pomoca odleglosci miedzy dzwiekami, tworca osiaga niepowtarzalny efekt wrazeniowy. Mozna to nazwac wyznaniem serca poety. Jej wiersze publikowane byly w Literaturnoj gazietie, w prestizowym czasopismie Znamia, sama zostala przyjeta do Zwiazku Pisarzy Federacji Rosyjskiej. Napisala tez piekny cykl wierszy dzieciecych. Niestety, tworczosc Olgi jest u nas nieznana.
Przyszla na swiat w Wierchniej Saldzie na Uralu trzydziesci siedem lat temu, jako corka inzynierskiego malzenstwa (mama - meteorolog, ojciec - metrolog). Milo wspomina dom rodzinny, w odroznieniu od szkoly, w ktorej denerwowalo ja niwelowanie indywidualnosci. Pragnela, jak powiedziala to w jednym z wywiadow, by odnoszono sie do niej szczegolnie. W systemie, w ktorym wartosci kolektywne byly na pierwszym miejscu, trudno bylo jej znalezc miejsce. Wybrala wiec zycie, w ktorym swiat wewnetrzny jest bogatszy w tresci niz zycie spoleczne. W tym moze byl zalazek tworczej postawy Olgi i jej buntu w sensie artystycznym. Przy czym, w przeciwienstwie do wielu postaci mlodziezowych ruchow kontrkulturowych, nie uciekala od ksztalcenia: od dosc epizodycznych dwoch lat na wydziale fizyki uniwersytetu w Swierdlowsku (obecnie Jekatierinburgu) przez tamtejsza szkole muzyczna (klasa wokalistyki estradowej) az do ukonczenia prestizowego moskiewskiego Instytutu im. Gniesinych.
"Dzisiejsze" zywioly artystki to slowo, dzwiek i ruch. Kiedy dodamy do siebie te elementy, to wyjdzie nam... teatr. Teatr, w ktorym na scenie pozostaje jeden aktor o wybielonej twarzy, ze smutnymi oczami samotnego klowna. Lecz oto przychodza do niego zwierzeta prawdziwe i wymyslone, stwory nie z tego swiata, Alicje z Krainy Czarow. Obserwator, uczestnik tego performance odnajduje siebie w innym wymiarze. To, co wymyslone, staje sie bardziej rzeczywiste niz codzienna realnosc. Olga podkresla autonomie tych swiatow. W kazdym z nich funkcjonuja inne prawa.
Sluchajac Olgi Arafiewej, obcujemy ze swoistym archaizmem. Powstaje wrazenie, ze autorka odczytuje zapisane w glebokiej, moze podswiadomej, naszej pamieci, zjawiska. Indywidualne wyznanie, poczucie wiekszej jednosci z Kosmosem i Natura niz z okreslonym typem mezczyzny prowadzi Olge do swiata autoanalizy. Artystka przemawia w swoim imieniu a my w tym samym czasie, za sprawa sily muzyki i tekstu, odkrywamy, ze i nam jest to bliskie, ze otworzyla sie skarbnica ukrytych pragnien, archetypow.
Ostatnio Olga zbliza sie do tego poziomu wypowiedzi, ktory reprezentuja, podziwiane przez nia, wielkie aktorki tanca: Pina Bausch z Wuppertalu i Sascha Waltz z Berlina. To, co jest oryginalne, indywidualne, staje sie jej bliskie, poniewaz ona sama taka wlasnie jest. Ponad glos tlumu, w fascynujacym obrzedzie glosu, slowa, ruchu i dzwieku leci wysoko do nieba szczere wyznanie wiary w moc kreacji.
Lech Koczywas